©Ernest Jezionek. All rights reserved. 

Get out media your home

Są przejmujące, wzruszają, zmuszają do zadumy...

 

- pisze w swojej recenzji pisarka i publicystka, pani Anna Klejzerowicz

Pani Anna nawiązuje w tekście do jednego z bohaterów książki - chłopca o imieniu Günter - i  fragmentu opowiadania:

”Stoi oparty o pień brzozy – szary, granitowy nagrobek. Dotykam palcami krawędzi, pod opuszkami wyczuwam skromny fryz, biegnący naokoło płyty. Odgarniam pożółkłe liście i widzę napis: „Ruhe Sanf”.

- Śpij spokojnie – szepczę. – Kulaj swą obręcz po niebiańskim bruku.
Oby ci już nikt nie przeszkadzał”.

 

Odwiedzałem to miejsce często w trakcie porannego biegu; przystawałem przy nagrobku i pozdrawiałem w myślach Güntera, a potem zbiegałem w stronę cerkwi w stronę Alei i wyobrażałem sobie, jak zaraz przetnie mi drogę, tocząc patykiem rowerowe koło. 

Potem była długa przerwa, spowodowana pracami mającymi na celu uporządkowanie terenu. Kiedy zostały ukończone, odwiedziłem stworzony na miejscu byłego cmentarza Park Nostalgiczny i z przykrością odkryłem, że nagrobek Güntera zniknął, a z nim ostatni ślad po chłopcu. 

Bardzo dziękuję pani Annie i redakcji "Książki zamiast kwiatka" za recenzję książki "Z miasta". Mam nadzieję, że dzięki niej pamięć o Günterze będzie powracać; za każdym razem, kiedy ktoś o nim pomyśli, sięgając po poleconą książkę.

 


ERNEST JEZIONEK - "Z MIASTA" - recenzja

"W przedwojennej „Gazecie Gdańskiej” prowadzono stałą rubrykę, zatytułowaną „Z miasta”. Właśnie do niej nawiązuje tytuł książki. Chodziło oczywiście o informacje z miejskiego życia, najróżniejsze doniesienia, sensacje, dramaty czy ludzkie tragedie. Taki rodzaj kroniki wypadków. Autor – gdańszczanin – zainspirował się tymi doniesieniami z minionej codzienności swego miasta, ożywiając na kartkach zbiorku tamte życia i tamte śmierci, zachowując cienie z przeszłości dla naszej pamięci i pamięci potomnych. Otrzymujemy dziewięć opowiadań, odtwarzających prawdziwe wydarzenia z ówczesnej kroniki prasowej. Każde z nich poświęcone zostało innej osobie. Ze wszystkimi postaciami wiąże się jakiś przedmiot: znoszone rękawiczki, rowerowe koło, drewniany stateczek, stara maszyna do pisania. Przedmioty z duszą, które zachowały się lub nie, ale wszystkie – wraz ze swoimi właścicielami – pojawią się w tej niedużej książeczce. Zebrane w tomiku opowieści charakteryzują się pięknym, poetyckim językiem i ogromną wrażliwością. Są przejmujące, wzruszają, zmuszają do zadumy. Obserwujemy w nich nie tylko ostatnie chwile opisanych ludzi, ale również oblicze miasta, którego w dużej mierze już nie ma, przestało istnieć wraz z II wojną światową, stało się wspomnieniem, podobnie jak tamci jego mieszkańcy. Jego ulice, place , skwery, wielokulturowy duch.
Nie potrafię wyróżnić żadnego z tekstów – stanowią całość, jedność, jak zebrane i połączone okruchy życia. Ale w sercu zachowam przede wszystkim obraz małego chłopczyka z opowiadania „Günter”. Dziecka, które zginęło pod kołami motocykla podczas zabawy z kołem w 1933 roku. Oraz poruszającą puentę:
”Stoi oparty o pień brzozy – szary, granitowy nagrobek. Dotykam palcami krawędzi, pod opuszkami wyczuwam skromny fryz, biegnący naokoło płyty. Odgarniam pożółkłe liście i widzę napis: „Ruhe Sanf”.
- Śpij spokojnie – szepczę. – Kulaj swą obręcz po niebiańskim bruku.
Oby ci już nikt nie przeszkadzał”.
Ode mnie złota gwiazdka i polecam Wam serdecznie ten zbiorek. Nie tylko mieszkańcom Gdańska. To prawdziwa perełka literacka."
 
Anna Klejzerowicz

Książka zamiast kwiatka-recenzja

07 maja 2021
Recenzja - Książka, Opowiadanie, Gdańsk, Literatura piękna

Powrót