©Ernest Jezionek. All rights reserved. 

Get out media your home

A właściwie druga...

 

Pierwsza - od wydawnictwa - pozwoliła wydobyć bohaterów książki z niepamięci. Druga - od "Kilka zdań o" - niech przybliży ich losy kolejnym czytelnikom.

Dziękuję.


 

Kilka zdań o... Ernest Jezionek - "Z Miasta"

"Gdańsk, miasto które kojarzy mi się, jak pewnie wielu innym ludziom, z okresem wakacyjnym. Kilkukrotnie obieraliśmy takowy kierunek, by spędzić w nim urlop. Ale Gdańsk to również miasto z wielką historią. Ernest Jezionek w swoim zbiorze opowiadań pod tytułem "Z Miasta" sięga właśnie do miejskiej przeszłości, do rubryki która ukazywała się lata temu w "Gazecie Gdańskiej". Bohaterowie jego opowieści to osoby, których nazwiska zagościły kiedyś na łamach tejże prasy. Niestety gazety już nie ma a ludzie zapomnieli. Autor stara się nadać ich historiom nowe życie, przedłużając w ten sposób pamięć o nich oraz ich trwanie w świadomości zarówno mieszkańców Gdańska jak i czytelników swojej książki.
"Z Miasta" to zbiór dziewięciu opowiadań, których wspólnym mianownikiem jest przede wszystkim smutek i przygnębienie. Autor zabiera nas w podróż do przeszłości, która jest pełna mroku, niesprawiedliwości wobec innych ludzi oraz śmierci. Swoje opowieści snuje, wykorzystując jako punkt wyjściowy przedmioty, będące bliskie sercu głównych bohaterów dramatów. Rękawiczki, obręcz od roweru, wyremontowany wrak statku czy chociażby zwykły klucz, maskotka a nawet kawałek ulicy - wszystkie one są niemymi świadkami tragedii jakie dosięgają istoty ludzkie. Każde opowiadanie natomiast zatytułowane jest imieniem ważnej dla historii osoby lub przedmiotu. Ja chyba najlepiej odnalazłem się w utworach "Stacha" i "Terfren". Pierwszy to opowieść o mężczyźnie, który przy pomocy maszyny do pisania rozlicza się ze swojego życia. Bardzo mroczne opowiadanie. Drugi natomiast to historia pewnej tajemniczej fakirki, w którym pojawia się spora dawka mistyki.
Ufffff, mam bardzo duży problem z podsumowaniem... "Z Miasta" bowiem jest książką bardzo pesymistyczną. W swojej budowie krótką, ale przez wylewający się z niej smutek bardzo trudną w odbiorze. Autor świetnie oddaje realia międzywojennego Gdańska, czujemy się jakbyśmy tam byli i sami doświadczali prześladowań oraz wszechobecnej w tamtych czasach śmierci. Przyznam się szczerze, że jest to moje pierwsze spotkanie z tego typu literaturą, którą jest mi trudno zakwalifikować gatunkowo. Ciężko mi również napisać, że polecam, bo to naprawdę nie jest książka dla każdego... Kup, przeczytaj i sam się przekonaj drogi czytelniku, ja natomiast życzę Ci powodzenia w tej trudnej emocjonalnie przygodzie..."
 
Mariusz Srebny

Pierwsza recenzja

07 stycznia 2021
"Kilka zdań o..." to moje subiektywne opinie, głównie o książkach, ale również o innych rzeczach, które są ważną częścią mojego życia ;)

Powrót