©Ernest Jezionek. All rights reserved. 

Get out media your home (©Ernest Jezionek. All rights reserved)

książka o niewielkiej zawartości treści wzbudzająca tak ogromne emocje...

pisze w recenzji pani Ewa Formella - pisarka i blogerka - na swoim blogu "Książki Idy".

Przywołuje jeden z ważnych w tej książce cytatów, który nawiązuje do nastroju, w jaki zdarza się każdemu popaść - zwątpienie. Gdy zagości na dłużej, odbiera siły i chęć działania. Nie walczymy o siebie i o innych. Uciekamy:

„Bierność bierze się z braku wiary w potem. Gdy się rozgości na dobre, chce zawładnąć każdym ruchem, znęca się nad silną wolą i zmusza do kłamstw, byle tylko ukryć swoją słabość. Traci energię na wymówki, by maskować ucieczkę. Każdy ma miejsce, dokąd może uciec, choć jako niewolnik dobrych i złych chwil nie oddala się zazwyczaj daleko. (…)”

z fragmentu opowiadania pt. "Terfren".

W imieniu własnym i bohaterów książki, dziękuję. 

 


ERNEST JEZIONEK - "Z MIASTA" - recenzja

"Tytuł „Z miasta” nawiązuje do stałej rubryki, drukowanej w przedwojennej „Gazecie Gdańskiej”. Bohaterami opowiadań są postacie, których nazwiska przez chwilę pojawiły się w gdańskiej gazecie. Część z nich odeszła bez echa, a część pozostała w pamięci na dłużej. Nie byli sławni, nie pozostawili po sobie zbyt wiele, zapomniani i wymazani przez historię z pamięci miasta. Ale pozostały po nich osobiste przedmioty, w magiczny sposób przedłużające pamięć o nich. Autor wspomina w swoim zbiorze osoby zapomniane, które kiedyś żyły w Gdańsku. Gabriela, która próbowała pozostawić swoje JA na zalewanej falami plaży. „Głupi” Bruno, któremu matka kazała pamiętać, że jest wyjątkowy. Günter, który nie potrafił uciec swojemu pędzącemu przeznaczeniu.  Klemens, bohater gdańskiej drużyny piłki nożnej ze swoją maskotką. Piotr i jego stary holownik z duszą – Alfred i inni.

Muszę przyznać, że tę niewielką książeczkę pochłonęłam w jedno popołudnie a poruszające opowieści zapewne wrócą do mnie kiedyś tak jak wracają we wspomnieniach ludzi, w widoku pozostałych po nich przedmiotów. Książka jest na swój sposób magiczna, prawie namacalnie można usłyszeć szum morza, które czasami bywa kojące dla myśli a czasami groźne i bezwzględne.

Atmosfera Gdańska z lat trzydziestych ubiegłego wieku, i niezwykłe historie kilkorga mieszkańców, po których zostały naznaczone ich losem rzeczy, to nostalgiczne spotkanie z przeszłością.

Rzadko się zdarza książka o niewielkiej zawartości treści wzbudzająca tak ogromne emocje. Myślę, że każdy, kto sięgnie po tę lekturę zgodzi się ze mną.

Autor w większości opowiadań zabiera czytelników do przedwojennego Gdańska, w którym mieszkali kiedyś zwykli-niezwykli ludzie zasługujący na pamięć. Czy istnieli naprawdę, czy są tylko wytworem wyobraźni autora, to już nie jest ważne. Ale wiadomo, że każdy człowiek pozostawia po sobie jakiś ślad i z szacunku do człowieczeństwa powinniśmy o tych ludziach pamiętać.

(…) Bierność bierze się z braku wiary w potem. Gdy się rozgości na dobre, chce zawładnąć każdym ruchem, znęca się nad silną wolą i zmusza do kłamstw, byle tylko ukryć swoją słabość. Traci energię na wymówki, by maskować ucieczkę. Każdy ma miejsce, dokąd może uciec, choć jako niewolnik dobrych i złych chwil nie oddala się zazwyczaj daleko. (…)

Nic nie znaczące dla kogoś rękawiczki, czy stara maszyna do pisania albo wrak holownika, czy zwyczajny kamień ulicznego bruku dla jakiegoś człowieka mogły być bardzo ważnym.

Ta książka, to zlepek dramatycznych losów zwykłych ludzi, którzy nie zawsze radzili sobie w życiu. Czasami o to życie walczyli i pielęgnowali każdy dzień, a czasami poddawali się i uciekali w nałóg lub nawet w śmiertelną nicość.

Dramatyczne historie różnych osób mieszkających kiedyś w Gdańsku być może poruszyły wtedy serca innych. Ale czy czytając o tym, że ktoś popełnił samobójstwo zastanawiamy się nad tym, dlaczego to zrobił?

Czy spotykając osobę upośledzoną umysłowo potrafimy spojrzeć na nią tak jak na zwykłego, zdrowego człowieka i zastanawiamy się nad jej życiem, ile w nim czasem bólu, smutku czy upokorzenia, a ile spontanicznej radości, takiej jakiej zdrowy na ciele i umyśle człowiek nie jest w stanie zrozumieć.

Ta książka zapewne wielu czytelników skłoni do refleksji, dostarczy wielu wzruszeń.

Nie mogę o niej powiedzieć, że jest lekka, łatwa i przyjemna. Jest nostalgiczna i piękna w swoim przekazie, ale również bardzo dramatyczna."

Ewa Formella

 


 Z miasta ​​​​​​​

Książki Idy-recenzja

25 maja 2021
Recenzja, Książka, Opowiadanie, Gdańsk, Literatura piękna

Powrót